Diky

2011-02-10

Warto odwiedzić...

Walentynki pod śniegiem

Na dobre zakorzeniły się w polskiej tradycji. Mają swoich gorliwych fanów oraz zaciekłych przeciwników. Misie z wyhaftowanym na brzuszku napisem: „I love you” uśmiechają się z każdej sklepowej wystawy, a rozgorączkowani kelnerzy uwijają się miedzy stolikami, przy których czule spoglądają sobie w oczy zakochane pary. A gdyby zostawić za sobą walentynkowe szaleństwo?

Święto cierpieniem podszyte
Patrząc na kolorowe serca mało kto wie, że tradycja Walentynek wiąże się z makabrycznymi historiami, i o ile nie jest pewne, któremu męczennikowi o imieniu Walenty święto zawdzięcza swoją nazwę, o tyle zarówno Walenty zwany Rzymskim jak i św. Walenty zginęli w tragiczny sposób - pierwszy został spalony, a drugi ukamienowany w Afryce. Dlaczego św. Walenty został jednak patronem miłości? Najprawdopodobniej dzięki pewnej legendzie, według której żyjący pod rządami Klaudiusza II kapłan zaczął udzielać ślubu młodym mężczyznom, którzy według przekonań cesarza powinni byli wstępować do armii, a nie poświęcać się życiu rodzinnemu. Za karę Walenty został wtrącony do więzienia, a legenda zaczęła żyć własnym życiem.

Chaucer, Hamlet i kartki okolicznościowe
Nie trzeba było długo czekać, by św. Walenty zagościł w literaturze, choćby
u Chaucera. Autor słynnych „Opowieści kanterberyjskich”, w poemacie napisanym na cześć pierwszej rocznicy zaręczyn króla Ryszarda II i Anny Czeskiej, pisze o dniu św. Walentego. Nazwa ta pojawia się także u ojca dramatu – Szekspira, który wkłada w usta Ofelii takie zdanie: „Dzień dobry, dziś święty Walenty; Dopiero co świtać poczyna; Młodzieniec snem leży ujęty, A hoża doń puka dziewczyna”. Pod koniec osiemnastego wieku w Anglii pojawiają się podręczniki z serii „jak pięknie wyznać miłość”, a młodzi chłopcy z arystokratycznych rodzin ślą do ukochanych miłosne listy. Dziewiętnasty wiek trywializuje święto – walentynkowe kartki stają się coraz bardziej kolorowe, a święto rozprzestrzenia się wśród wszystkich warstw społecznych. I to jest początek walentynkowego szaleństwa.

Walentynki w zamku
„A może by w końcu gdzieś wyjechać?” Taka myśl nachodzi nas często przed 14-tym lutego, gdy nie możemy już znieść wszechobecnej słodyczy. Możliwości jest wiele, ale nie każdego stać na romantyczny weekend w Mieście Miłości czy rejs gondolą po weneckich kanałach. – Także w Polsce nie brakuje pięknych miejsc, a są one na wyciągnięcie ręki – mówi Paweł Melka z firmy Integer, właściciela leżącego w sercu Borów Dolnośląskich Zamku Kliczków. – Walentynkowy wieczór w znajdującym się w zamku hotelu, może być interesującą alternatywą dla zakochanych.

W hotelowej restauracji zjemy romantyczną kolację, składającą się ze specjałów staropolskiej kuchni, a także zrelaksujemy się w SPA. – Walentynki budzą skrajne emocje. Jedni z nas je uwielbiają, innych przeraża przepych związany ze świętem zakochanych. Spędzenie ich w pokrytym śniegiem zabytkowym zamku Kliczków, pośród pięknej przyrody, pomoże nam powrócić, do chyba nieco zakurzonej idei Walentynek - prawdziwej bliskości – dodaje Paweł Melka.


 

Komentarze (0)

Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar