2020-03-16

Moda ślubna

Czy wyjdziesz za moją rodzinę?

Poważny związek, a więc i małżeństwo wiąże się z kontaktami z rodziną wybranki lub wybranka. Czy to konieczność? Jak budować i dbać o relację, aby nie zranić bliskiej osoby niechęcią do coniedzielnych obiadków u teściów lub telefonów od męczącej cioci, a jednocześnie dbać o granice pary i własne?

 



Mieszkacie razem od pewnego czasu, albo bardzo często odwiedzacie się nawzajem. Planujecie wesele lub już jesteście małżeństwem. Macie swoje rytuały, wzajemnie akceptowalne nawyki, styl życia i wzajemnych kontaktów oraz tego, że każde ma swoją przestrzeń. Na przykład na pielęgnowanie relacji rodzinnych. Już słyszymy oburzenie: „jako para na poważnie powinno się spotykać z rodziną partnera/ki razem”. Owszem, można, ale nie trzeba.

Wypracowana relacja
Związek, a więc i małżeństwo, to ciężka harówa. Tak powie Wam niejedna udana (!) para. Uczenie się siebie nawzajem, akceptowanie wad i irytujących nawyków, akceptowanie stylu życia drugiej osoby i próba osiągnięcia w tym wszystkim kompromisu, przy jednoczesnym byciu wiernym/ej samemu/ej sobie. Brzmi niewykonalnie? Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Najważniejsze jest to, aby o wszystkim, co ważne dla Was w kwestii wyznawanych wartości, rozmawiać. A więc i o kontaktach z Waszymi rodzinami pochodzenia.


Rozmawiać zresztą warto w ogóle dużo i o wszystkim. Istnieją pary żyjące wzajemnie swoim życiem zawodowym, w czym nie ma niczego złego. Dzięki opowieściom o różnych zdarzeniach mogą poznawać siebie z innej strony, niż spędzając razem czasu. To także przestrzeń na wsparcie ukochanej osoby, pozwolenie jej na spojrzenie na problem z innej perspektywy, aby nabrać dystansu. W innych związkach można z kolei zauważyć prawie całkowite odcięcie życia we dwoje (i w założonej rodzinie), od tego, co dzieje się w czasie pracy każdego z partnerów.


Trudno oceniać, które z wymienionych podejść, czy też może jakieś inne rozwiązania sprawdzają się w związkach najlepiej. Wszystko jest kwestią wypracowanych zasad w każdym z obszarów wspólnie wiedzionego życia, a przede wszystkim lojalności. Dotyczy to właśnie także stosunków z rodziną partnera i partnerki.

„Jutro podjadę do mamy”
Rzecze mąż do żony. – Jasne, kochanie, pozdrów ją proszę ode mnie. Ja pójdę w takim razie na babskie zakupy – odpowiada żona. Idylla? Dlaczego? Przecież związek nie oznacza bluszczowatej relacji, symbiotycznego połączenia i rezygnowania z własnych planów. Mąż nadal jest dzieckiem swoich rodziców, a i żona nie inaczej. Podtrzymywanie relacji z rodzinami pochodzenia nie musi oznaczać tego, że teraz będziecie zawsze razem się z nimi spotykać. Wręcz przeciwnie, jeśli nie łączą Was powiązania na co dzień (np. teściowa lub mama zajmuje się Waszymi dziećmi lub mieszkacie w jednym domostwie), nie jest konieczne, ani zbyt… naturalne, aby spotykać się ze swoimi rodzicami zawsze w towarzystwie męża/żony, partnera/partnerki. –  Relacja z rodzicami, jeśli jest dobra i zbudowana na wzajemnym szacunku, w żaden sposób nie zagrozi Waszemu związkowi, a fakt, że każde z Was dba o mamę i tatę jedynie dobrze świadczy o Was. Jest kolejnym potwierdzeniem, że dobrze wybraliście  partnera na życie –  uspokaja nasza ekspertka, Anna Machnowska z portalu PlanujemyWesele.pl.
 
Trudne spotkania
Wiemy, wiemy, nie zawsze jest tak różowo. Nie wszyscy rodzice są „łatwi” w kontakcie z synową czy zięciem, jak i nie każda żona i mąż są otwarci na „nową” rodzinę. Dlatego tak wiele zależy od siły Waszego związku, od tego, na czym został on zbudowany. Jeżeli na przyjaźni i wzajemnym szacunku – nie macie się czego obawiać. Spotkania z rodziną pochodzenia małżonka nie będą przysparzały Wam wielu trudności, bo – niezależnie od okoliczności – w razie jakichkolwiek niesnasek, wiadomo, że staniecie za sobą murem. Ewentualną niezgodność, żale, czy pretensje wylejecie już w domu, na spokojnie, na pewno nie przy świadkach. Dlaczego? Bo opadną trochę emocje, bo będziecie mogli spokojnie przeanalizować daną sytuację, wyjaśnić sobie dlaczego coś w zachowaniu ukochanej osoby w czasie spotkania z teściami i dalszą rodziną było niepokojące, przykre czy irytujące.


–  Dla młodych par problem może też stanowić regulowanie zasad wspólnych kontaktów z rodzinami pochodzenia. Synowa nie musi lubić teściowej, ale warto, aby ją szanowała – tak samo, jak teściowa nie powinna deprecjonować synowej w oczach syna. I odwrotnie, w każdą ze stron kontaktów ­ – podpowiada Anna Machnowska z portalu ślubnego PlanujemyWesele.pl.


Warto mieć świadomość, że wiele osób (szczególnie tych związanych z rodzicami w toksyczny sposób), wchodząc w stały związek, może mieć poczucie rozdarcia i wiecznego braku lojalności wobec drugiej strony. Przy tego typu problemach, najlepiej skorzystać z pomocy psychologa, i – być może – terapii pary. To bardzo dobra inwestycja w związek, niepotrzebnie demonizowana społecznie.

Trudne tematy
Czyli pieniądze, wychowywanie dzieci, światopogląd, religia i polityka. To najczęstsze powody waśni w każdym układzie rodzinnym i nie tylko. Wchodząc w związek małżeński zazwyczaj wiemy, jakie poglądy mają rodzice, dziadkowie i rodzeństwo wybranka/ki. Przedmiotem ustaleń między Wami, już od momentu wspólnego zamieszkania, a na pewno przygotowań do ślubu i wesela, powinno być to, jaką politykę rozmów z rodzinami przyjmujecie. Po to, aby nie doprowadzać do niepotrzebnych konfliktów. Ważne jest, aby – jeśli rodzina pochodzenia jest w porządku wobec wybranka/i – nie czuła się lekceważona przez niego/nią. I odwrotnie. To rola lojalnego narzeczonego/ej, męża/żony, ale i dziecka (dla rodziców pozostaniemy nimi na zawsze). Dojrzały emocjonalnie człowiek, którego pępowina została w porę odcięta, nie ma problemu z zajęciem stanowiska w trudnej sytuacji w komunikacji między najbliższymi sobie osobami.

Opieka nad rodzicami

Na pewno kwestie finansowe i wzięcia odpowiedzialności za rodzinę pochodzenia. Wasi rodzice nie zawsze będą w wieku produkcyjnym i w pełni sił. Być może już dziś wymagają opieki. To bardzo ważny temat przy budowaniu związku, a już na pewno przy planowaniu małżeństwa. Nie mniej istotny niż ustalenia dotyczące wychowania wspólnie dzieci i rozwoju kariery każdego z Was. Opieka nad rodzicami i teściami, finansowe wsparcie dla nich, a być może także wspólne zamieszkanie, mogą któregoś dnia stać się koniecznością. To trudny temat i często traktowany jako „melodia przyszłości”, a jednak warto, choć hipotetycznie go poruszyć. Tak samo, jak świadome zobowiązań wynikających z małżeństwa pary rozmawiają o swoich chorobach lub ich ryzyku i innych trudnych tematach.

Pomoc ze strony dziadków
Jeśli teściowie któregoś z Was chcą pomóc w opiece, a więc i wychowywaniu Waszych dzieci, pewne rzeczy muszą zostać jasno określone i ustalone – z obydwóch stron. Lekceważenie przez opiekunów zasad wychowania, żywienia i pielęgnacji dzieci jest niedopuszczalne (często towarzyszy temu stwierdzenie: „my też wychowaliśmy dzieci, więc nie trzeba nas pouczać”). Z drugiej strony – nadużywanie uprzejmości dziadków, bez szacunku dla ich potrzeby odpoczynku czy załatwiania własnych spraw, jest bardzo częstym nadużyciem ze strony wielu rodziców małych dzieci.


Relacje między dwiema rodzinami, połączonymi związkiem pary pozostającej w stałym związku, a więc i małżeństwa, w dużej mierze zależą od siły i autentyczności Waszej relacji, ale i od podejścia teściów, a także relacji w ogóle. „Dobre dziecko” będzie pełne szacunku wobec rodziców i wybranka/i, ale przede wszystkim lojalne wobec osoby, z którą dzieli życie. Tak wygląda zdrowa relacja dorosłych ludzi. Czego wszystkim parom planującym wspólną drogę, życzymy!


Czy wiecie, że prawnie nie istnieje takie pojęcie jak „była teściowa”, „były teść”? Nawet jeśli wchodzicie w związek małżeński wielokrotnie, każde z rodziców byłych i aktualnych małżonków może wystąpić do sądu z wnioskiem o alimenty od synowej czy zięcia. Tak, jak od swoich własnych dzieci. Sytuacje te zdarzają się najczęściej, kiedy stosunki między małżeństwem a rodzicami jednego z nich nie były najlepsze, a teściowe żyją w ubóstwie. Trudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której dawna teściowa czy teść, przy dobrych relacjach nie mogli zwrócić się o pomoc do zięcia lub synowej wprost…


*****
PlanujemyWesele.pl to portal ślubny, który w tym roku obchodzi 11 lat swojego istnienia. W tym roku firma osiągnęła oglądalność serwisu na poziomie 1,5 mln odsłon. Ta polska marka doprowadziła do zebrania w swojej bazie usługodawców z branży ślubno-weselnej ponad 17 000 firm. Portal to oczywiście także porady, inspiracje, reportaże ze ślubów czytelników i piękne sesje plenerowe. Miesięcznie z treści i bazy kontaktów do firm w tym serwisie korzysta 140 000 panien młodych.
 

Komentarze (0)

Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar