2016-10-05

RECENZJE REDAKCJI

Ingrid 307 błyszczyk do ust

 Hej, 

można powiedzie że jesień wyjątkowo pogodna.
Dziś mała odskocznia od pielęgnacji, słów kilka o ustach.
Zapraszam. 
 
 
 
 
Jak pewnie zauważyliście pokochałam matowe pomadki w płynie różnych marek, jednak nie tylko matami człowiek żyję. Od czasu, do czasu maluje usta czymś innym, czasem po prostu potrzeba mi błysku, a taki daje mi pomadka w płynie INGRID.
 
 
Jest to jedna z nielicznych, po którą chętnie sięgam, polubiłam się nią bardzo.
 
Lekka konsystencja, nie klei ust, ładnie pachnie- do tej woni mam sentyment. Coś mi przypomina tylko nie mogę jej z niczym skojarzyć, jest to miły, jakby słodko-owocowy zapach. Po aplikacji usta ładnie błyszczą i nabierają lekkiego koloru. Wydaję się,  że jest to kolor cukierkowy pinkowy, na ustach jest prawie nie widoczny i za to bardzo go lubię. Kolor jest delikatny, a usta lekko muśnięte prawie transparentnym różem. 
 
Minusem takich mazideł, jest trwałość, bardzo ulotna pomadka, tu jest za chwilę jej nie ma. Chyba, że nic nie konsumujemy to trochę na ustach posiedzi. 
 
Smaku nie ma, może tak nie jest smakowa, tylko normalna pomadka z niesmakiem :D Nie próbujcie. 
 
Nie wysusza, nie podrażnia, więc na plus. 
 
 
 
 
 
Wygląd klasyczny, długi, poręczny i wygodny w malowaniu aplikator. 
 
Opakowanie wyjątkowo trwałe, żadne litery się nie starły, jedynie te z naklejki z kodem kreskowym. 
 
Jest wydajna, jedną aplikacją załatwiamy całe usta, wystarczy mi jeszcze na trochę.
 
 
 
 
Jak widać na ręce jest dość cukierkowa, na ustach prezentuje się inaczej, same skóra na nich jest ciemniejsza więc takiego efektu nie ma. 
 
 
 
 
 
 
 
Jedyna pomadko-błyszczyk tej marki jaką mam i lubię, nawet bardzo. 
 
Dziękuję portalowi udziewczyn.pl za fajny upiększający gadżet .
 
Tekst i zdjęcia:
Terii
 
 

Komentarze (0)

Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar