2013-06-26

KSIĄŻKA

Kings of Leon. Sex on Fire - pierwsza w Polsce biografia zespołu

Utwory Sex on Fire, Use Somebody czy Notion przyniosły zespołowi Kings of Leon sławę, a twarze trójki braci i ich kuzyna trafił na plakaty na całym świecie. Wydawnictwo SQN wkrótce wyda swoją kolejną biografię muzyczną. Tym razem bohaterami będą członkowie tej rockowej formacji. Kings of Leon: Sex on Fire ukaże się w sprzedaży 5 lipca 2013 roku. Zespół zagra koncert podczas tegorocznego festiwalu Open’er.

 

 



Kings of Leon, pochodzący ze stanu Tennessee kwartet, podbił świat muzyki na własnych warunkach. Zaprezentował śmiałą mieszankę klasycznego rocka, grunge’u i nowoczesnego brzmienia. Rezultatem okazała się muzyka, która przemówiła do publiczności składającej się zarówno z piętnasto-, jak i pięćdziesięciolatków. W swojej drodze na szczyt Kings of Leon zasłużyli na szacunek Boba Dylana, U2 i wielu innych gwiazd pierwszej wielkości. Z kolei suto zakrapiane imprezy i piękne kobiety sprawiają, że ich nazwisko stale gości w mediach.


Kings of Leon: Sex on Fire

Autor:  Michael i Drew Heatley
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Język oryginału: angielski
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron:  288 + wkładka zdjęciowa
Data wydania: 3 lipca 2013
ISBN: 978-83-7924-017-3
Cena: 39,90





W pierwszej pełnowymiarowej biografii Michael Heatley śledzi losy Kings of Leon od czasów, kiedy byli jeszcze lokalną grupą pełnych nadziei muzyków, aż do chwili, gdy ich single Sex on Fire, Use Somebody i Notion wspięły się na szczyty list przebojów.

Niezwykłe pochodzenie i przekonania członków zespołu, a także ich styl życia, który sprawił, że trzymali się z dala od muzyki popularnej aż do 1997 roku, przyniosły fascynujące rezultaty.

Ivan Leon Followill, ojciec trójki braci, odchodzi nagle od kościoła, a później od ich matki. Pociąga to za sobą szereg wydarzeń, które skutkują zainteresowaniem się chłopców muzyką rockową. Rockandrollowy styl życia prowadzi do kolejnych kryzysów, z którymi muszą sobie radzić zarówno jako zespół, jak i osobne jednostki. Dzięki Kings of Leon: Sex on Fire wnikliwie prześledzimy perypetie chłopaków z Nashville podejmujących żmudną drogę na sam szczyt.

Kings of Leon: Sex on Fire to napisana z rozmachem opowieść o jednej
z najbardziej niezwykłych formacji rockowych naszych czasów.

Informacja o autorze:
Michael Heatley napisał ponad sto książek poświęconych muzyce rockowej, w tym Dave Grohl: Nothing To Lose, The Complete Deep Purple oraz John Peel:
A Life In Music. Współpracuje z czasopismami „Guitar and Bass” oraz „Record Collector”.

Jego syn Drew jest niezależnym autorem, który od samego początku śledził losy Kings of Leon oraz współtworzył bestsellerową biografię Michael Jackson: Life of a Legend.

Wydawca w Polsce:
Wydawnictwo SQN powstało w połowie 2010 roku. Ideą, która przyświecała założycielom jest publikowanie książek “z pasją”. Dla jednych pasją jest piłka nożna, dla innych film, trzeci interesuje się sztuką współczesną a jeszcze kolejny po prostu literaturą. Jednak każdy z nich ma możliwość dzielić się swoją pasją właśnie poprzez książkę.

W oparciu o te założenia działa Sine Qua Non. Wśród pozycji, które ukazały się nakładem wydawnictwa można znaleźć książki o piłce nożnej, sztuce współczesnej, serialowe oraz inne, które są realizacją pasji.


Rozdział pierwszy
Takim się rodzi, nie staje



Dwaj najstarsi bracia Followillowie, Anthony Caleb oraz Ivan Nathan, przyszli na świat jako dzieci Ivana i Betty Ann z miasteczka Mount Juliet, małej miejscowości leżącej blisko stolicy muzyki country, Nashville, we wschodniej części hrabstwa Wilson w stanie Tennessee. Młodszy brat, Michael Jared, urodził się w Oklahoma City. Zgodnie z tradycją rodzinną wszyscy zwracają się do nich, używając drugich imion.
Ojcem trójki braci – Nathana (urodzony 26 czerwca 1979 roku), Caleba (14 stycznia 1982) oraz Jareda (20 listopada 1986) – jest były hipis, wielbiciel Neila Younga i zielonoświątkowiec1. Chłopcy spędzili sporą część dzieciństwa, podróżując po południowo-wschodniej części Stanów Zjednoczonych, nazywanej Głębokim Południem, i jeżdżąc z jednej mszy na drugą – takie rekolekcje trwać mogły od trzech do nawet dwunastu dni.
Rodzina należała do Zjednoczonego Kościoła Zielonoświątkowego. Od czasu założenia w 1945 roku stał się on jednym z najszybciej rozwijających się odłamów Ruchu Zielonoświątkowego.
Jedną z podstawowych zasad tej religii jest przekonanie, że mówienie językami to niezbędna oznaka prawdziwej wiary. Tak jak w Pentekostalizmie Jedności Bóstwa, wierni chrzczeni są tylko w imię Jezusa Chrystusa, a jeśli komuś nie udzielono takiego sakramentu, nie zostanie zbawiony po śmierci. Zielonoświątkowcy odrzucają również dogmat o Trójcy Świętej, czyli nie wierzą, że Bóg występuje w trzech osobach: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Oprócz tego uważają, że tylko członkowie ich Kościoła dostąpią zbawienia.

Niezwykłe nazwisko Followillów ma prawdopodobnie holendersko-niemieckie pochodzenie, ale rodzina od strony matki twierdzi, że w jednej ósmej są Indianami i płynie w nich krew Choctaw oraz Cherokee. „Jesteśmy mieszańcami”, wyznał w rozmowie z „Mojo” Nathan. Wychowani przez bogobojnych rodziców bracia przemierzali południowe stany – Tennessee, Arkansas, Luizjanę, Missisipi oraz Oklahomę – podczas gdy ich ojciec głosił Słowo Boże zgodnie z wiarą Zjednoczonego Kościoła Zielonoświątkowców i organizował rekolekcje. „Czasami byliśmy naprawdę jedynymi białymi wiernymi w świątyni”, wyznał Caleb w rozmowie z „New Musical Expressem”.
Kiedy nie uczęszczali do szkoły, uczyła ich Betty Ann. Jak wyjaśnił później Caleb, czuli się, jakby żyli pod kloszem. „Kiedy byliśmy dziećmi, rodzice nie rozmawiali o polityce i nigdy nie głosowali, bo całe ich życie ograniczało się do religii. Słuchaliśmy tylko muzyki gospel i nie posiadaliśmy nawet telewizora”. Ich wiara nie była jednak staromodną bigoterią pełną strachu przed ogniem piekielnym.
Rodzina podróżowała przez południe kraju w fioletowym oldsmobile’u Ivana, czyli wozie równie niezwykłym co sama rodzina. „Gaźnik ciągle strzelał – opowiadał Nathan. – Strasznie się tego wstydziliśmy, więc kiedy chcieliśmy zatrzymać się przed kościołem, gasiliśmy wcześniej silnik i powoli wjeżdżaliśmy na miejsce parkingowe”. Żartobliwie dodał jeszcze, że jego ojciec czasami potrafił zmusić samochód, by strzelił dokładnie wtedy, gdy mijali plac budowy. „Pracownicy dosłownie padali na ziemię. Nie wiem, jak tata to robił. Był sługą Bożym, miał dar”.




1 Zielonoświątkowcy zwani są też Holy Rollers ze względu na specyficzne zachowanie wiernych, którzy często pod wpływem emocji spontanicznie klaszczą, śpiewają, a nawet prorokują albo mówią językami.

Komentarze (0)

Copyright by Daniel Feist & Bartek Kozar